Piątek, 20.09.2019, imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty

Czego nie wiemy o Krakowie?

  • www.wypoczynekizdrowie.pl
Czego nie wiemy o Krakowie?
Krakowskie kamienice, kościoły i zaułki kryją w sobie niejedną tajemnicę. W portalu Wypoczynek i Zdrowie podpowiadamy, gdzie ich szukać…

Kto naprawdę mieszkał w Smoczej Jamie?

Słynna krakowska jaskinia zaiste ma mroczną przeszłość – choć nie do końca taką, jaką znamy z legend. W rzeczywistości przez wiele lat mieścił się tam najsłynniejszy w całym Krakowie… dom publiczny. Przybytek ściągał miłośników zakazanych uciech z różnych stron miasta, a jego gośćmi byli nawet zamieszkujący parę metrów wyżej władcy, którzy zakradali się tu cichaczem pod osłoną nocy. Dopiero Zygmunt III Waza postanowił położyć kres niecnym praktykom i nakazał zamurować jamę. Od połowy XIX w. jest ona znów dostępna – i tłumnie odwiedzana przez całe rodziny, które nawet nie mają pojęcia, co tu się drzewiej wyczyniało.

Skoro w Smoczej Jamie nie mieszkał żaden smok, to do kogo należą tajemnicze kości wiszące przy wejściu do katedry wawelskiej? Podobno znajdują się tam od Średniowiecza i nie odpowiadają anatomii żadnego ze znanych obecnie zwierząt. Mało tego, legenda głosi, że jeśli kiedyś dotkną ziemi, nastąpi koniec świata. Przez wieki zatem Kraków mógł się pochwalić namacalnym dowodem istnienia Smoka Wawelskiego. Dopiero w 1937 r. prof. Henryk Hoyer ostatecznie rozwiązał zagadkę kości. Okazało się, iż są to pozostałości prehistorycznych stworów – nosorożca, walenia i mamuta.

Nóż w Sukiennicach

Oglądając malownicze kramy w Sukiennicach, łatwo przegapić pewną nietypową ozdobę tego miejsca. Otóż w środkowym przejściu, pod sklepieniem, wisi na łańcuchu nóż. Skąd się tam wziął. Według legendy jego obecność ma upamiętniaćtragiczną historię dwóch braci, którzy budowali wieże pobliskiego Kościoła Mariackiego i poróżnili się podczas pracy. W przypływie zazdrości jeden wbił drugiemu nóż w serce – odtąd wieże są nierównej długości, a narzędzie zbrodni wisi po wsze czasy w Sukiennicach. Prawda jednak była nieco bardziej prozaiczna. Zdaniem specjalistów nóż zawisł w tym miejscu po to, by przypominać potencjalnym złodziejom, że zgodnie ze średniowiecznym prawem za popełnienie kradzieży grozi im obcięcie uszu.

Legenda Karola Kota

Londyn miał swojego Kubę Rozpruwacza, San Francisco tajemniczego Zodiaka, a Kraków – Karola Kota. Seryjny morderca, nie przypadkiem zwany „krakowskim wampirem”, w latach 60. atakował zarówno staruszki modlące się w kościołach, jak i małe dzieci wracające z zabawy na sankach. Choć został skazany na śmierć w 1968 r., jego legenda w mieście wciąż żyje. Ceniony dokumentalista Marcin Koszałka kręci o nim film, poeta i rockman Marcin Świetlicki uczynił go bohaterem jednej ze swych najsłynniejszych piosenek, a w kamienicy przy Meiselsa 2 na Kazimierzu można ponoć natknąć się na jego ducha…

Latarnie Umarłych

Dziś zapewne niewiele osób zwróci uwagę na niepozorną kapliczkę stojąca na krakowskich Plantach, na tyłach hotelu Royal. A jednak przed wiekami na jej widok struchlałby nawet największy twardziel. To bowiem nic innego jak tzw. „latarnia umarłych” – specjalna kolumna mająca ostrzegać żywych, że zbliżają się do terenów oddanych we władanie śmierci. W Średniowieczu stawiano je przy cmentarzach, szpitalach i leprozoriach. Wierzono, że ich światło odpędza upiory i demony, a pokutującym duszom wskazuje przed świtem drogę powrotną. Obecnie w Krakowie można znaleźć 10 takich latarni – oprócz tej na Plantach najsłynniejsza znajduje się przy kościele św. Mikołaja.

W Krakowie narodził się diabeł

Choć kościołów tu co nie miara, krakowską ziemię upodobały sobie również piekielne moce. Jeśli bowiem wierzyć lokalnym legendom, w Grodzie Kraka aż dwukrotnie narodził się diabeł. Po raz pierwszy wysłannik ciemnej strony przyszedł na świat w 1544 r., co ze wszystkimi szczegółami opisał blisko 200 lat później ks. Gabriel Raczyński. Na szczęście udało się go przepędzić. Kolejne diabelskie narodziny nie są jednak już tak odległe – w 1920 r. krakowskie gazety ogłosiły, iż w klinice uniwersyteckiej pewna 10-letnia Żydówka urodziła dziecko z ogonem i kopytkami. Rozwścieczony tłum zaczął szturmować bramy szpitala, by pozbyć się intruza z zaświatów, a księża z kościoła św. Mikołaja chcieli go nawet ochrzcić. Ostatecznie okazało się, że dziecko było najzupełniej normalne, miało tylko przedłużoną kość ogonową.

 

_____________________________________________________________________

Czytelników zainteresowało również: Na Maderze otwarto pierwszy hotel Cristiano Ronaldo

www.wypoczynekizdrowie.pl
Podziel się:
Oceń:
TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Zobacz także